Jak widać wziąłem przykład z Windows ME, o przepraszam, z rzepki me i też podłączyłem sobie domenę do tumblrka. +5 do lansu :)
- Saturday, November 21st 2009
-
- Friday, November 20th 2009
-
fotka wrzucona o 20:23 | ściągnęte z The Daily What:
- Thursday, November 19th 2009
-
Urlop powolutku acz nieuchronnie zbliża się ku końcowi - wprawdzie wypocząłem za wszystkie czasy ale pora poczynić kolejne plany urlopowe. Znużony słodkim lenistwem w łóżku pragnę odmiany - nic więc dziwnego, że mój wzrok padł na nader atrakcyjną ofertę Biura Turystycznego Dagobah. Kto jedzie ze mną?
-
Dzień łóżkowy
Postaram się więcej nie poruszać tematów infekcyjno-grypowych, jako że to już chyba końcówka. Do następnego razu - w końcu Olusia niebawem wraca do przedszkola i będzie się bawić oślinionymi zabawkami wspólnie z kaszlącymi, smarkającymi, dychrającymi i prychającymi nosicielami i nosicielkami najbardziej podłych i zdegenerowanych wirusów jakie nosi ta zmęczona planeta. Dziś rano zarządziłem dzień łóżkowy ale niestety nie w tym znaczeniu w jakim bym chciał. Dorotka wprawdzie twierdziła, że żadna siła we wszechświecie nie jest w stanie utrzymać w łóżkach 2 i 4 latka, ale myślę, że osiągnąłem namiastkę sukcesu - namiastka trwała tak gdzieś do trzynastej. Przesunęliśmy backupowe łóżko do salonu, uzyskując powierzchnię w granicach 7m2, czyli warunki do wracania do zdrowia były nad wyraz komfortowe. Wszystko szło dobrze dopóki nie zasnęliśmy z Rafciem, wtedy dziewczyny wstały.
Anyway wygląda na to, że odparliśmy atak wirusa i wszyscy czują się już lepiej, temperatura nie przekracza 37 a ja osobiście ciągle śpię. Nawet teraz śpię i śni mi się, że piszę posta na tumblerka. A zaraz mi się przyśni odcinek Scrubs :)






