maj 2009
35 postów
Do lekarza bujne sie dopiero jutro, dzisiaj daje szanse “medycynie alternatywnej”.
Podobno jeden chory facet to gorzej niż dwójka dzieci. To jest nas teraz czworo maluchów bez czułej opiekunki. Helooo!
36,5 stopnia a czuję się jakby mnie pociąg przejechał…
WTF?
Korzystając z okazji, że Rafcio zasnął w ciągu dnia, zabraliśmy się z Wiewiórą za Bindeez (nie te trujące chińskie od afery w 2007, tylko “nowe bindeez” - jeszcze bez afery). To takie małe kuleczki, które się sklejają pod wpływem wody. 40 minut układania z niezliczonymi przerwami na zbieranie tych kolorowych kuleczek, które się schowały w kątach i pod kaloryferem - trzeba znaleźć...
Daddy's Watch - day 2
Rafcio ma ewidentnie problemy z zaśnięciem, od pół godziny wydziera się “kupe robi” (ściemnia, zrobił już dzisiaj jedną i to niemałą), a Olusia mu każe kłaść się do łóżka.
Update: faktycznie ją zrobił, powinno się jednak bardziej słuchać dzieci…
Pobudka
Wake up o 8:15, no cóż, nie jest źle, jest weekend, więc to mogła być szósta rano:
- Tatusiu, wiesz co to jest “daj”?
- Nie wiem - odpowiadam zaspany.
- To jest taki pan, który mieszka nad rzeką Kupse :D
Oj niech tylko Dorotka wróci :P
Daddy's Watch - day 1
Śpią! śpią! Yes, yes, yes!!! Małe potwory to tak naprawdę najgrzeczniejsze dzieci pod słońcem. Olusia zasnęła kiedy czytałem im “Pchłę Szachrajkę”, Rafcio wprawdzie jeszcze trochę dyskutował i przekonywał mnie naprawdę silnymi argumentami, żebym jeszcze trochę posiedział, ale jednak poszedłem i mały człowieczek sobie grzecznie zasnął. Flamastrów nie domyłem, dobrze, że się oparłem...
Opieka nad dwójką maluchów to bułka z masłem pod warunkiem, że pozwolisz im pomalować się z góry do dołu flamastrami, w tym jednym wodoodpornym, do płyt.
Babysitter
Dzisiaj jestem full time daddy. W rytmie pana Tenorka zjedliśmy wlasnie śniadanko i teraz móżdżę czym zająć Małe Potwory. Na szczęście pogoda nie jest tak do bani jak zapowiadali…
Olusia says
Normalny wieczór, Rafcio wylewa herbatkę na naszą pościel, w tle leci zaczarowany ołówek, Olga wyszła z kąpieli, patrzy krytycznie na przygotowaną pidżamkę i wzdycha: “Wy to chyba lubicie tą z pieskiem…”. W chwilę później nachodzi ją filozoficzny nastrój: “Tatusiu, jak się rośnie”?
Nauczka na dziś:
Jeżeli myślisz, że coś jest cekolem, bo ostatnio kupowałeś cekol i znajdujesz proszek w zapakowanym worku w mieszkaniu, w którym zazwyczaj nie składuje się materiałów budowlanych, to to niekoniecznie musi być cekol. Zachodziłem w głowę dlaczego substancja którą znalazłem jest szara i od kiedy to właściwie cekol po rozmieszaniu zamienia się w litą skałę zanim zdążysz wrócić do niego ze szpachelką....
Poszła Ola do przedszkola...
No, może jeszcze nie poszła, ale dostała się. A to w tych czasach jest taki sam powód do dumy jak trzydzieści lat temu dostanie pięciu kilo podwawelskiej bez kolejki i to jeszcze od miłej pani ekspedientki.
Debiut
W maniu dzieci jedną z najfajniejszych rzeczy jest możliwość bycia świadkiem pierwszych razów. Pierwszy raz w kinie, na sankach, na kajaku… Mało kto pamięta swoje pierwsze spotkanie z czymś co później jest oczywistą oczywistością - tym więcej frajdy daje patrzenie na okrągłe ze zdumienia oczy, otwartą buzię i obawę przed nieznanym. Dzisiaj Rafcio był pierwszy raz na basenie - z siostrą i...
Locked
W końcu super hiper wielkie i ciężkie drzwi antywłamaniowe zostały pomyślnie założone. Zazdrość zżera sąsiadów, ten i ów wycedził przez zęby “panie, takie drzwi to się do domku wstawia a nie do bloku”. Jeden z niewielu minusów jakie dostrzegłem to judasz (no tak co się po takim spodziewać), który został wyposażony przez złośliwego producenta w kołatkę. Łatwo się zdejmuje, więc w naszym...
Akcja "wymiana drzwi"
Panie, ja wiem, że nie jest równo, ja panu mogę zrobić równo, najebię panu tynku - a on bardzo mocno wiąże - ale jak kiedys pan będziesz chciał zrobić sobie narożniczki, czy cuś, to pan mnie będziesz przeklinał, że będziesz pan to musiał skuwać… hehe, nice try :D
Mistrzyni manipulacji
Kiedy Olusia chce coś Rafciowi zabrać, najpierw negocjuje i próbuje się wymienić. Rafcio zazwyczaj nie chce. Wtedy słychać coś takiego.
Olusia: Rafciu, zamienisz się?
Rafcio: Nie!
Chwila zastanowienia.
Olusia: Rafciu, powiedz "tak"...?
Rafcio: Tak - powtarza Rafciu dumny z tego jak fajnie mówi słowo, komunikuje się, rozumieją go i w ogóle że jest taki super. Wtedy Olusia bez cienia wyrzutów sumienia zabiera zbaraniałemu Rafciowi to co tak ściskał. Uczta dla oka.
Plof...
Rafcio zatopił moją komórkę w kubku z poranną kawą. W ten właśnie sposób mój telefonik przeżył próbę szeroko reklamowanej “odporności na zachlapanie” modelu C702. Pomyślnie.
Idealne warunki pogodowe...
…na niezłapanie raka skóry.