Tak więc komputer mi zdechła

Ciekawe spostrzeżenie. Dorotki, żony mojej netbook marki MSI Wind, zgrabny, kobiecy, biały i totalnie niewygodny do dłuższych posiedzeń, po podłączeniu do monitora 19”, klawiatury z myszą wireless oraz głośników, rewelacyjnie daje radę w czynnościach ogólnointernetowych. Jak wiadomo większość mojego wirtualnego życia trzymam w chmurze, więc do poniedziałku świat mi się nie zawali.

Jak dotąd widzę jedną, kolosalną różnicę: Wind jest pierdylion razy cichszy - nic mi nie terkocze, nie szumi i nie buczy. Jednak latka robią swoje, kiedy siedem lat temu kupowałem komputer, dołożyłem sporo kasy na wyciszenie - pewnie gdyby nie to, do dzisiaj sąsiedzi stukaliby szczotką w sufit.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że gdybym na Windzie odpalił Eclipse, Chrome, Firefoxa i IE, z procesora poszedłby dym w krótkim czasie. Głównie przez Eclipse. Ale dla zwykłych allegrowiczów-naszoklasowców, którzy chcą niewielkim kosztem być bardzo mobilni, rozwiązanie rewelancja.

Notki

Pokaż