Daddy’s Watch - day 1

Śpią! śpią! Yes, yes, yes!!! Małe potwory to tak naprawdę najgrzeczniejsze dzieci pod słońcem. Olusia zasnęła kiedy czytałem im “Pchłę Szachrajkę”, Rafcio wprawdzie jeszcze trochę dyskutował i przekonywał mnie naprawdę silnymi argumentami, żebym jeszcze trochę posiedział, ale jednak poszedłem i mały człowieczek sobie grzecznie zasnął. Flamastrów nie domyłem, dobrze, że się oparłem pokusie narysowania Rafciowi tribala na ramieniu, bo nie wiem jak bym się z tego Dorotce wytłumaczył. I tak czeka na nią wystarczająco dużo niespodzianek: W ciągu dnia Olcia wodoodpornym mazakiem pomalowała ceratę - dałem jej gąbkę, zestaw płynów i kazałem szorować, chociaż wiedziałem, że tusz nie zejdzie. To taki edukacyjny ruch, coby młoda na drugi raz nie wyłączała mózgu. Jak się już poddała, przyszedł supertatuś z tajną bronią - zmywaczem do paznokci. Plama zeszła w okamgnieniu. Podobnie jak kwiatuszki i krateczka, w które fabrycznie pomalowana była ceratka. Chyba mój edukacyjny zamysł wziął całkowicie w łeb :D