Dżizas, ale gniota w kinie widziałem.

Zwie się Wall Street dwa, jest nędznym sequelem części pierwszej, kiedy to Majkel Douglas został pięknie wydymany przez Charliego Sheena. A tutaj… po prostu nie mogłem uwierzyć, jak można tak spieprzyć konwencję, no jak?!?

Shia LaBeouf był ok. Douglas był ok. Scenariusz nie był ok. Cameo Sheena tylko mnie zasmuciło, bo przypomniało pierwszy Wall Street. Niech mi ktoś powie, że to jakiś żart tylko…

UPDATE:

Najpierw przypomnę oryginał: Bud Fox (Charlie Sheen) ma duże parcie na sukces, jest generalnie wzorowym yuppie z eightiesów. Pnie się w górę pod skrzydłami cynicznego skurwiela a zarazem geniusza giełdy Gordona Gekko, imając się różnych sztuczek i pozyskując kluczowe informacje z najróżniejszych źródeł. Foxa wciąga kasa i szybkie życie i staje się klonem Gekko, dopóki Gordon go nie wydyma na dilu z linią lotniczą, w której pracował ojciec Buda. Bud się wkurwia, nie chce już być jak Gekko, uczeń przerasta miszcza, bedgaj ląduje w więzieniu, Fox leci na szczyt, wszyscy się cieszą i przybijają piątki.

Teraz część druga - uwaga, będą spoilery:

Krap, choć przyznaję, że nie wszystko było kompletnie do bani. Film nakręcony ładnie, miło się patrzy na niujork. Ogólnie ładnie pokazane całe otoczenie głównego wątku, który jednakowoż ssie. Wygląda to tak, jakby Stone stwierdził, że jak zrobi film w podobnym klimacie to się wszyscy przypierdolą, że nie ma nowych pomysłów. I wyszedł z tego smutny film obyczajowy osadzony w realiach giełdy. 

Na plus: 

Gordon wychodzący z więzienia, odbierając rzeczy osobiste dostał również telefon komórkowy - olbrzymią cegłę z lat 80-tych. Ponadto zdjęcia niujorku, cameo Charlie Sheena. Odczułem też lekko stresik związany z krachem na giełdzie i jego potencjalnymi skutkami, więc ten wątek nieźle oddany.

Na minus:

Cała reszta. Jest młody zdolny broker, który spotyka starego wyjadacza, Gekko a coby utrudnić wątek jednocześnie jest w związku z jego córką, która nota bene ma żal do tatusia za całokształt. Młody ma ciśnienie na sukces ale jakoś mniejsze niż Charlie Sheen, kieruje się bardziej pobudkami idealistycznymi i zemstą po stracie mentora niż kasą - szkoda. Oczywiście Gekko, jak to Gekko robi go i swoją córkę w tata wariata. No i mogłoby być dobrze, ale nie jest. Zamiast wziąść się w garść, użyć swoich źródeł i know-how, żeby zmieść Gekko z powierzchni ziemi, albo jeszcze lepiej, wciągnąć Gekko i drugiego bedgaja we wzajemne wyniszczanie się, młody idzie do Gekko i pokazuje mu film z USG z wnukiem (bo córka Gordona jest przy nadziei) licząc, że Gekko się wzruszy i odda kasę. I co robi Gekko? Kurwa wzrusza się i oddaje. Ja pierdolę.

Notki

Pokaż