Bieg Piekarnika

Jak to się stało, że pobiegłem w biegu na dychę po długiej przerwie pisałem już tutaj. Tylko przypomnę, że Endomondo nie uwierzyło w połowie kwietnia w moje potencjalne ukończenie biegu, sugerując, żeby przygotowania zacząć dwa miesiące wcześniej. Faktycznie nie pozostało mi za dużo czasu na rozbieganie, a tu jeszcze wypadła Francja (w tym czasie miałem dwa razy wybiec a to był ostatni tydzień przed biegiem). Dlatego miałem lekkie wątpliwości czy dam radę nie wykorkować. Bo w sumie ludzie masę czasu przeznaczają na odświeżenie formy, koordynację oddechu, sprawdzają tętno, pułap tlenowy itd. Ja nigdy niczego takiego nie robiłem. Pierwszą dychę w życiu, w Gdyni, zrobiłem w bawełnianej koszulce i trampkach i delikatnie mówiąc odcinałem się od pro biegaczy obrandowanych Under Armour czy tam najkiem. Zawsze starałem się trzymać równe tempo, oddychać na 4 kroki (wdech-wdech wydech-wydech) i jakoś się dobiegało.
Fajne? 😉 czytaj dalej “Bieg Piekarnika” »